poniedziałek, 19 grudnia 2011

Dyktator(ka) dziewica.

Rodzi się we mnie potwór. Obrzydliwy potwór, który pragnie mojej krwi. A ja? Kruche, marne stworzenie nie potrafię się sprzeciwić. Chyba wpadłam w nałóg, obsesję. Ostatni raz. A potem jeszcze jeden. I jeszcze raz. Nic się nie stanie. To już naprawdę ostatni.
Być może stanę się drugim Hitlerem. Hitlerem dyktatorem. Dyktatorem dziewicą. Tylko, że ja nie zabiję ludzi, ale wszystkie pozytywne wartości, we mnie, jeśli takowe jeszcze istnieją. Zbyt wiele wszystkiego (myśli, nie-myśli, wspomnień, poglądów na świat) uderza w moją mózgoczaszkę.
Nie zapominam. Delektuję się chwilami torturowania siebie i udaję przed wszystkimi, że jestem dawną mną. Chociaż nie jestem. Z dawnej mniej zostało tylko to, że nadal tak świetnie potrafię udawać, no i jeszcze dziwne pomysły, jak moje projekty: Szymon Słupnik na graniastosłupie, prostopadłościanie, sześcianie, ostrosłupie, stożku, walcu. Zabawny był ten Szymon Słupnik. Asceta. Prawie jak ja.
Ciekawe jak wybacza się samej sobie?
Pytanie średnio teoretyczne.

1 komentarz:

  1. Skąd ja to znam? No skąd ja to znam? Jakbym czytała siebie.
    Zobojętniam się. Coraz mniej czuję Idan, jakby była niepotrzebna. A jeszcze miesiąc temu nie potrafiłam bez niej żyć.
    Najgorsze jest to świetne udawanie. Człowiek to zbyt dobry aktor, żeby ktoś coś odkrył, jeżeli on tego nie chce pokazać.

    OdpowiedzUsuń