środa, 25 kwietnia 2012

"I znów iść i dojść do celu..."

Bóg chyba zbyt wiele ode mnie oczekuje. Jak odmówić? Jak przetrwać pod tymi spojrzeniami, uśmiechami i szyderstwami? Ja nie będę tego słyszała, ale oni będą mówić. Nie zgodzę się - źle, ulegnę - jeszcze gorzej.

A to tylko jeden problem z wielu. Jeszcze jakiś bal, jeszcze jakiś biwak, a potem?
Nie wiem co mam robić. Co wybrać. Antygona przychodzi mi na myśl. Tak sobie myślę, że ten Bóg przecenia moje możliwości. Myśli, że dam radę? Oczywiście, że nie, przecież zna moją nędzę. Chodzi o to żeby nie troszczyć się zanadto o jutro. Łatwo powiedzieć. Sama nie dam rady, ale nie jestem sama.

"Nie bój się córko Moja, wolą Moją jest, abyś tu była, Plany ludzkie pokrzyżują się, i muszą się dostosować do woli Mojej."
Dzienniczek św. Faustyny 

Chyba zacznę czytać Gałczyńskiego.

niedziela, 8 kwietnia 2012

Alleluja w moim sercu.